Sniło mi sie, ze bylam ksiezniczka. Mieszkalam w zamku, z tym, ze to bylo jakies sredniowiecze i prawie w ogole nie bylo mebli. Mialam jakiegos ksiecia, za ktorego mialam wyjsc za maz. Ale ja go nie chcialam. Wolalam takiego brzydkiego rycerza, ktory sobie siedzial w jakims pomieszczeniu. Chyba przysypial. Ja usiadlam obok niego, przytulilam sie, on mnie objal i tak usnelismy. Kiedy sie obudzilam, zobaczylam wszedzie ogien. Zamek sie palil. W tym czasie nie bylo czym ognia ugasic. Ja probowalam dywanikiem jakims. A moj rycerz nagle wyciagnal skads weza ogrodowego i ugasil pozar :)